Daniel nic rozumiejąc Nie tego
Zwrot podatku Anglia |lampy |artykuły szkolne

„Daniel, nic rozumiejąc. Nie, tego on nie rozumiul.
Panna dEspard wychodzi z Danielem na robotę i przypatruje się jak on parkani. — Ano, — objaśnia Daniel, — nigdy niedość wysokie bywają te parkany. Parkany są jego plagą, kozy je przesadzają, krowy przeskakują i wieprze przemykają się przez nie.—Wypowiada te objaśnienia żartobliwym tonem z odrobiną wyższości, — i on chce pokazać, że umie coś niecoś, może nie są to tak subtelne rzeczy, jakie zna ona, nie, nie, lecz to, co mu umieć trzeba, umie do dna. Przebłyskuje w jego słowach, że niema takiego człowieka we wsi, któryby go mógł nauczyć czegoś, co dotyczy uprawy tej hali. Chętnie opowiada o swej miejscowości, o hali Torahuzie, tym lesie i górze, jak on mówi, —wszystko to dokoła jest jego. Wszystko pyta pokonana i potakuje mu chętnie ach, ty wielki świecie! mówi — sprowadza to Danielowi ślinkę do ust, opowiada więc dalej Samotny chłopak nie ma znów zbyt wielu na swej górze, przed którymiby się mógł zwierzać, toteż korzysta z tej rzadkiej sposobności, aby dobrze użyć języka — odpowiada ochoczo na wszystkie jej uprzejme pytania.
Bawi pannę słuchanie jego mowy, gawędy tak osobliwej. Jest też przytem zuchowaty, śmieje się ze swej okaleczonej ręki. Panna dEspard nic komicz“(8)



zdrowie apteka internetowa |włodarzewska sa |audiobook